OSTATNI POST Z POPRZEDNIEJ STRONY:
Płatki wiśni... znowu te płatki wiśni. Jeśli miałby wytypować najbardziej aktywne bóstwo Wolnych, byłby to Uessas. Zaskoczony i wyrwany z myśli, przyjął buziaka Ravki i odprowadził ją stanowczo zbyt błogim uśmiechem – takim, jakim rodzic odprowadza samodzielne młode, by chwilę później zorientować się, że chce ono samo iść na drugą stronę miasta, do sklepu.Potrząsną łbem pozbywając się mącącego myśli, słodkiego zapachu. Coś tknęło go wewnątrz – jakieś wspomnienie – że już to kiedyś przeżywał. Pamiętał.. drzewo. Potężne drzewo wiśni, polanę pełną kwiatów i ciepły, aksamitny wiatr otulający zimową porą. Wianki zawieszone na drzewie. Smoki chodzące parami po kwiecistej polanie.
Uessas miał swoje wady, ale przynajmniej się starał. Poza tym, pobłogosławił jemu i Selebi, gdy poprosili podczas składania sobie przysięgi w Świątyni, więc należała mu się odrobina wdzięczności i sympatii. Z tego, co pamiętał z opowieści Ravki, i ta miała z nim dobre relacje. Dlatego Wasak wstał i ruszył szukać swojej wybranki, by wraz z nią udać się tropem wiśniowych płatów. Może po drodze zgarnie też jakieś pisklęta?
—
Będąc już pod Świątynią, spokojnie rozejrzał się po miejscu zgromadzenia, a po krótkich powitaniach ze znajomymi i mniej-znajomymi pyskami, podszedł do kryształowej misy. Nefrytowe spojrzenie badało chwilę taniec różowego płomienia, po czym przeniosło się na pobliską inskrypcję – nie zamierzał przecież wkładać łapy w coś, czego nie znał. Dopiero po przeczytaniu tabliczki, czarny szpon sięgnął po płatki wewnątrz czary.
Żartobliwy uśmiech wkradł mu się w kąciki pyska. Nicnierobienie? Brzmiało wspaniale.Zaproś kogoś na wspólne nicnierobienie w imię romantyzmu.
:: Oddana Łuska ::
:: Baczny Kolec :: Calvartis :: Lerka :: Artahlia ::

















































