Podszedł na obrzeża osady i zmarszczył mocno brwi. Cóż to były za dziwy?! Nigdy w swoim krótkim życiu nie słyszał ani nie widział niczego podobnego. Wyglądały jak szkielety ludzi tylko zamiast głów miały dynie? Paskudne stworzenia.
Posłał wiadomość do Pomiot i ciotki Gerny. Powiedział im również, że ruszy sam by nie pozwolić pierwszej fali wyleźć poza obręb Osady. Oby tylko z tego bohaterstwa było więcej pożytku niż szkody...
Pochylił się mocno i zaczął podchodzić do suchych krzewów sterczących u wejścia do Osady. Szedł jak na łowce przystało cicho ale nie leniwie powolnie. Ogon miał lekko uniesiony, skrzydła blisko siebie. Kiedy widział, że dynie zaczynały się na niego gapić zamierał blisko ziemi. Kiedy już znalazł się blisko krzewów miał pewną osłonę. Wystarczyło chwilę zaczekać aż szkielety ruszą jeszcze nieco do przodu i... Ramzy wybił się z ziemi z impetem. Chciał rzucić się na pierwszą linię przeciwników powoli wychodzących z obozu. Być może zaskoczenie jakie im zgotował będzie dla niego przewagą. Wpadł ciałem na pierwszy szkielet bo to by ten się rozpadł. Następny sus i już był przy kolejnym którego chciał powalić uderzeniem łapy w dynię. Nie próżnował. Okręcił się wokół własnej osi by ogon podciąć kilka kolejnych stojących wokół. Na ostatniego w pochodzie chciał po prostu wskoczyć i powalić na ziemię by rozpadł się w pył. Jeśli dobrze pójdzie jego atak z zaskoczenia powstrzyma pierwszą falę, jeśli nie... chociaż skupią się na nim do czasu aż przybędzie ciotka czy Pomiot lub ktoś inny.
Czarci Pomiot Słodkie Wspomnienie