Znaleziono 4 wyniki

autor: Perła Oceanu
23 lut 2025, 11:04
Forum: Zdarzenia
Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Odpowiedzi: 148
Odsłony: 7963

Pole kwiatów na Skałach Pokoju

Szczerze mówiąc, nie od razu zorientowała się, ze jej wianek został już wybrany.
Siedziała przed drzewem, obejmując wzrokiem smoki, które zaczęły wianki na gałęziach wieszać, oglądać, wybierać. Właściwie to sama chętnie by jakiś wybrała, a wcześniej nawet się żadnemu dobrze nie przyjrzała! Jak wypadała jej praca na tle pozostałych? Cóż, Łowczyni nie miała duszy artystki, jej wianek był schludny i ładny, ale na pewno nie największy, najpiękniejszy czy najbardziej kolorowy. Nie zdziwiłaby się, gdyby nikt go nie wybrał – i może wtedy sama wybrałaby czyjś.
Dochodziły do niej niezrozumiałe słowa wielu rozmów i Vark obserwowała całe zdarzenie niczym niemy świadek, pozostając dotąd na uboczu. Wreszcie jednak trzeba było dać i sobie szansę, spojrzała w kierunku gałęzi, na której zawiesiła swoje małe dzieło i na chwilę wstrzymała oddech. Ramzy, naprawdę?
Zakradła się do niego, zachodząc od tyłu, a będąc już po jego lewej stronie, najpierw ogonem sięgnęła do jego prawego barku, by tam się odwrócił i nic nie zobaczył. Jeśli to by jej się udało, zachichotałaby i wtedy dopiero zwróciła jego uwagę na siebie.
Przenieśmy się w jakieś spokojniejsze miejsce. – zaproponowała od razu, obdarzając go spojrzeniem spod lekko przymrużonych powiek i lekkim uśmiechem. Było tu zbyt tłoczno i głośno, choć i tak już część towarzystwa się rozeszła.

Urok Milczenia
autor: Perła Oceanu
14 lut 2025, 9:20
Forum: Zdarzenia
Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Odpowiedzi: 148
Odsłony: 7963

Pole kwiatów na Skałach Pokoju

Także Vark usłyszała wezwanie i mimo początkowego zawahania, postanowiła na nie odpowiedzieć. Widziała już z daleka przepiękną, kwitnącą wiśnię – oraz wiele smoków, które razem lub osobno plotły wianki i rozmawiały. Perła przywitała uśmiechem kazdego znajomego i nieznajomego i póki plotła własny wianuszek, trzymała się na uboczu, skupiona na zadaniu.
Wybierała najładniejsze kwiaty, wcześniej każdy przytykając do nosa z wyrazem zachwytu na pysku. Nawet nie spodziewała się, jak pragnęła już wiosny. Kiedy drobne gałązki nie współpracowały, pomagała sobie maddarą by nimi manewrować. Nie wiedzieć kiedy, zaczęła pod nosem nucić wesołą melodię, którą kontynuowała, gdy skończyła wianek i podeszła do wiśni, by na wolnej gałęzi zawiesić swoje małe dzieło.
autor: Perła Oceanu
13 lis 2024, 12:49
Forum: Zdarzenia
Temat: Chatka na kurzej stópce
Odpowiedzi: 29
Odsłony: 1606

Chatka na kurzej stópce

Perła zbudziła się i dostrzegła przed sobą wyryty w skale groty napis – niczym zaproszenie. Nie zastanawiając się wiele, ruszyła na miejsce spotkania z... czymkolwiek lub kimkolwiek był nadawca wiadomości.
Nietrudno było odnaleźć chatkę, bo ta nie ukrywała się ze swoją obecnością. Zgubione po drodze łakocie na razie nie interesowały smoczycy, bo wiedziona ciekawością podążała tylko ich śladem. Wreszcie ją zobaczyła – była nierealna! Czy taka chatka w ogóle mogła istnieć? Chwileczkę... maddara potrafiła płatać różne figle, Bogowie potrafili robić rzeczy niemożliwe i działy się wszelakie inne dziwy... więc dlaczego nie chatka z piernika na kurzej stopie?

Smoczyca nieśmiało zbliżyła się do pysznie wyglądających drzwi – nawet one sprawiały, że ślinka naciekała do pyska! Czy należalo się tu doszukiwać podstępu? Dostrzegła ciemną postać, siedzącą tyłem do wejścia. Na razie była nieświadoma obecności Łowczyni z Mgieł. Czy powinna być świadoma? Nie... raczej nie. Lepiej będzie pozostać w ukryciu i... może wrócić do domu nie z pustymi łapami...

Jak to miała w zwyczaju, Vark przygotowała się starannie do skradania. Pilnowała skrzydeł i ogona, poruszała się z nisko na łapach. Wkroczyła do chatki, uważając, gdzie stawia łapy. I oto kolejne zaskoczenie – wnętrze chatki było ogromne! Z zewnątrz to zaczarowane miejsce wyglądalo niepozornie. Smoczyca rozejrzała się po pomieszczeniu, po wszystkich tych łakociach... o, no właśnie. Skoro już sama zabrała się za próby gotowania, to może coś, co jej to ułatwi? W oko wpadła jej śliczna misa z białej porcelany i bardzo ładnym, niebieskim wzorze. To byłoby idealne! Wzór na misie tak jej się spodobał, że nie szukała już innych zdobyczy – podeszła bliżej, stapając najciszej jak potrafiła. Zerknęła w stronę śpiącej (?) smoczycy – nie widziała jej. Vark wyciągnęła łapę po pustą, zdobioną misę. Ostrożnie ją podniosła, by nie hałasować i ruszyła równie cicho do wyjścia...
autor: Perła Oceanu
13 lis 2024, 11:58
Forum: Zdarzenia
Temat: Walka z nieumarłymi
Odpowiedzi: 24
Odsłony: 1239

Walka z nieumarłymi

Opuszczona Osada

Księżyc miał dziś dziwny kolor... ta poświata zwróciła uwagę Perły. Nic z tym jednak nie zrobiła, oprócz wzmożonej czujności, bo w tym jeszcze nie było nic na tyle podejrzanego, by wszczynać alarm. Potem jednak wyczuła dziwne wibracje, coś jak maddara... ale to nie to. Zaniepokojona Łowczyni ruszyła w ich kierunku, jednocześnie od razu posyłając mentalne wezwanie dla dziadka, że coś się dzieje – i że idzie to sprawdzić. Nierozsądne byłoby ruszać bez wsparcia, czy niepoinformowanie Przywódcy stada o prawdopodobnym zagrożeniu.

W drodze widziała, jak spłoszone ptaki odlatują w przeciwnym kierunku – miała już pewność, że coś się dzieje i trzeba reagować natychmiast. Przyśpieszyła kroku, teraz właściwie już biegnąc na miejsce. Kiedy dotarła, zobaczyła i rozpoznała zagrożenie – tylko jakim cudem to się w ogóle działo?!

Uzbrojone szkielety w ilości... nie do przeliczenia na ten krótki moment analizy sytuacji. Wiedziała na ten moment, że sama nie jest jeszcze na tyle doświadczona w walce, by dać im wszystkim radę w pojedynkę. Oby Sięgający był już blisko! Jedyna rzecz, która przemawiała na korzyść Łowczyni, to powolność i niezgrabność przeciwników. Nie było na co czekać, upiorni łowcy smoków szli tępo przed siebie i stanowili zagrożenie dla braci i sióstr.

Perła ruszyła do ataku, jednak zaczęła od skradania. Zamierzała wykorzystać elementy ataku z zaskoczenia, co dałoby im przewagę na początku walki. Nawet, jeśli przeciwnicy byli niezbyt szybcy i sprawni, nadal mieli przewagę liczebną i nie należało ich lekceważyć. Wykorzystując swoje umiejętności, dobrze wytrenowane już na polowaniach, korzystała po drodze z kryjówek i cienia, by podejść szkielety jak najbliżej. Wtedy szybkim susem skracała odległość kolejno do każdego z nich i uderzeniem łapy, cięciem pazurami tudzież odgryzieniem łba atakowała kolejne szkielety. Próbowała wyeliminować jak największą ich ilość i jednocześnie nie dać się zranić – o ile było to możliwe przy tylu przeciwnikach na raz.


Sięgający Nieba

Wyszukiwanie zaawansowane