Po raz kolejny przybyłem pod stragan gnomów, by coś ciekawego zdobyć. Tym razem pewniej podszedłem do kramarza wyciągając wszytko co znalazłem ostatnio na polowaniach.
– Poproszę jeden bambusowy flecik, erytryn, tanzanit, labradoryt i ładny notatnik jeśli macie. – powiedziałem spokojnym głosem, nadal skanując wzrokiem cały kramik. Nie umiałem uciec przed tymi przedmiotami. Przyciągały naprawdę sporo uwagi. Podobał mi się ten zwierzyniec. Ale czy to wypada miec coś takiego w grocie? Tym bardziej przy dwóch głodomorach? Położyłem cały bukiet kwiatów na ladzie i czekałem na to co przyniesie mi ten gnom.
// Wmieniam niezapominajka, chaber –> notatnik; czarnuszka, 2x len –> labradoryt, werbena, szałwia, krokus –> tanzanit; dzika róża, , 2x kąkol –> erytryn; miłek, mniszek –> bambusowy flecik
Znaleziono 8 wyników
- 20 cze 2025, 0:59
- Forum: Kwiatowy stragan
- Temat: Kwiatowy stragan
- Odpowiedzi: 44
- Odsłony: 2479
- 20 maja 2025, 22:56
- Forum: Kwiatowy stragan
- Temat: Kwiatowy stragan
- Odpowiedzi: 44
- Odsłony: 2479
Kwiatowy stragan
Przez ostatnie dni dochodziły mnie słuchy o tajemniczym kramie, który wymienia cuda za zwykłe kwiatki. To mogła być naprawdę wspaniała rzecz do mojej małej kolekcji dziwactw i różnej maści skarbów w mojej grocie. Niepewnie podszedłem do gnomiego karmika. Rozejrzałem się po tym straganie. Było tutaj poro różnych wyrobów drewnianych, żywca co wygląda naprawdę smakowicie i uroczo.
– Witaj, masz może lirę kolbową? – położyłem przed gnomem czarnuszkę i len. Oby ten przemiły gnom miał to czego szukam. Miałem w planach pocieszyć śpiewem i grą pewną duszę...
// czarnuszka, len –> lira kolbowa
– Witaj, masz może lirę kolbową? – położyłem przed gnomem czarnuszkę i len. Oby ten przemiły gnom miał to czego szukam. Miałem w planach pocieszyć śpiewem i grą pewną duszę...
// czarnuszka, len –> lira kolbowa
- 16 lut 2025, 1:57
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7203
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Z radością i cichym ćwierkaniem zareagowałem na przyjęcie przez nią mojej propozycji. Zaczynałem przyzwyczajać się do jej głosu, a raczej sposobu, w jaki wszytko wypowiada. Poczekałem kilka oddechów nim wzbiłem się w powietrze, Będąc lekko grubszy niż większość smokowatych jest to nadwyraz ciężkie, chociaż na dietę nie przejdę. Zbyt lubię podjadać!
Skierowałem sie w stronę polanki w lesie nieopodal. Powinna być wystarczająco otoczona drzewa i śniegiem, aby ten parszywy zimny wiatr nie przeszkadzał w spokojnej rozmowie.
Skierowałem sie w stronę polanki w lesie nieopodal. Powinna być wystarczająco otoczona drzewa i śniegiem, aby ten parszywy zimny wiatr nie przeszkadzał w spokojnej rozmowie.
- ━━━━━━━━━━
:: Tyraniczny Kolec ::
[ZT] –> skok na Polanka
- 16 lut 2025, 1:03
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7203
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Ton rozmówczyni i w sposób jaki to wszytko wypowiedziała jakkolwiek mnie zadziwił. Obca! A to Ci heca. Zaćwierkałem pod nosem, trafił się kolejny głodomorek...
– Nie musisz być taka formalna. Spój na południowy wschód. Siedzę samotnie na obrzeżach, wyplątuj smoka o barwach wianku. Z chęcią Ci wytłumaczę, co tutaj się dzieje i dziękuję... – ostanie słowo mimo radosnego głosu, delikatnie zadrgało. Mało kto chwalił moje wyroby poza tymi do jedzenia – Parę lotów stąd jest mała polanka, na pewno nie powinna być tak oblegana duszami jak tutaj. Przyjemniej będzie tam porozmawiać. Co ty na to? – wyszedłem z drobną propozycją, która będzie lepsza od szwendających się smoków w okolicy.
– Nie musisz być taka formalna. Spój na południowy wschód. Siedzę samotnie na obrzeżach, wyplątuj smoka o barwach wianku. Z chęcią Ci wytłumaczę, co tutaj się dzieje i dziękuję... – ostanie słowo mimo radosnego głosu, delikatnie zadrgało. Mało kto chwalił moje wyroby poza tymi do jedzenia – Parę lotów stąd jest mała polanka, na pewno nie powinna być tak oblegana duszami jak tutaj. Przyjemniej będzie tam porozmawiać. Co ty na to? – wyszedłem z drobną propozycją, która będzie lepsza od szwendających się smoków w okolicy.
- ━━━━━━━━━━
:: Tyraniczny Kolec ::
- 16 lut 2025, 0:12
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7203
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
W spokoju obserwowałem, co się działo pod tym drzewem i czułem zażenowanie jak mogą tak zachowywać się smoki. Wszelaki chaos, jaki powstał był ciut ponad nad moje siły. Szczerze myślałem, że będzie to trochę spokojnie, a nie prawie pożoga i dom uciec. Choć widok kary i to boskiej w postaci rzygania kwiatem wiśni zamiast ogniem było nadwyraz zabawne. Tak się kończy stawanie przeciw tym z Tego Nieba i z Tych Gwiazd.
Na chwilę się uspokoiło gdy paru maruderów postanowiło odejść, nim moje serce szybciej zabiło. Widziałem wyraźnie jak nieznana mi duszyczka podnosi w górę mój wianek. Był na tyle unikatowy, że nie mogłem pomylić go z żadnym innym. Szczery uśmiech zagościł na moim pyszczku, a mimowolny radosny trel rozbrzmiał wokół mnie. Pozostało tylko się skontaktować z duszyczką.
Tyraniczny mogła wyczuć wpierw wokół siebie delikatną słodko-kuszącą woń, nim usłyszała w mojej głowie cichy trel
– Witaj nieznajoma duszyczko. Widzę, że dostąpiłem zaszczytu bycia wybranym przez Ciebie. Może porozmawiamy w bardziej... Spokojnym miejscu? – głos, jaki mogła usłyszeć był melodyjny i radosny... Choć po sobie zostawił jedynie nudę kuszącej słodyczy ciągnącej się niczym wyraźny trop. Może to ją zniechęci na poznanie kilku prawd? Spokojnie siedziałem na uboczu zamieszania, lekko spoglądając na smoczycę z wiankiem w łapach.
Na chwilę się uspokoiło gdy paru maruderów postanowiło odejść, nim moje serce szybciej zabiło. Widziałem wyraźnie jak nieznana mi duszyczka podnosi w górę mój wianek. Był na tyle unikatowy, że nie mogłem pomylić go z żadnym innym. Szczery uśmiech zagościł na moim pyszczku, a mimowolny radosny trel rozbrzmiał wokół mnie. Pozostało tylko się skontaktować z duszyczką.
Tyraniczny mogła wyczuć wpierw wokół siebie delikatną słodko-kuszącą woń, nim usłyszała w mojej głowie cichy trel
– Witaj nieznajoma duszyczko. Widzę, że dostąpiłem zaszczytu bycia wybranym przez Ciebie. Może porozmawiamy w bardziej... Spokojnym miejscu? – głos, jaki mogła usłyszeć był melodyjny i radosny... Choć po sobie zostawił jedynie nudę kuszącej słodyczy ciągnącej się niczym wyraźny trop. Może to ją zniechęci na poznanie kilku prawd? Spokojnie siedziałem na uboczu zamieszania, lekko spoglądając na smoczycę z wiankiem w łapach.
- ━━━━━━━━━━
:: Tyraniczny Kolec ::
- 14 lut 2025, 0:45
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7203
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Głos i zew wiosny i dotarły do mnie, rozbudzając zew przygody i chęci poznania nie tylko tego co znane. Ruszyłem za wolą samego Pana miłości, by ujrzeć olbrzymie połacie kwiatów. Więcej ich było niż w ogrodzie bogów. Wielka mieszanka barw i zapachów. Z nieukrywanym uśmiechem zabrałem się do tego, o co zostałem zaproszony. Od groma kolorów i zapachów, zaś w oddale znajome mordki zajmujące się tym, co i ja czułem, że powinienem zrobić.
Przechodziłem się po polu zbierając materiały i cicho śpiewając pod nosem cichą pieśń, wtórując ptasim trelom. Na uboczu na spokojnie stworzyłem i zaplatałem dość osobliwą wiązankę. Musiałem poprawiać raz czy dwa, ale ostatecznie byłem z niej naprawdę zadowolony. Cieszyłem się z dobrze wykonanej pracy, która zawisła na kwiecistym drzewie... Gdy tylko ozdobiłem owe drzewko, wróciłem na skraj tego rajskiego padołka przyglądając się innym duszą, nadal nie kończąc ptasiej pieśni...
Przechodziłem się po polu zbierając materiały i cicho śpiewając pod nosem cichą pieśń, wtórując ptasim trelom. Na uboczu na spokojnie stworzyłem i zaplatałem dość osobliwą wiązankę. Musiałem poprawiać raz czy dwa, ale ostatecznie byłem z niej naprawdę zadowolony. Cieszyłem się z dobrze wykonanej pracy, która zawisła na kwiecistym drzewie... Gdy tylko ozdobiłem owe drzewko, wróciłem na skraj tego rajskiego padołka przyglądając się innym duszą, nadal nie kończąc ptasiej pieśni...
- 18 lis 2024, 2:14
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Chatka na kurzej stópce
- Odpowiedzi: 29
- Odsłony: 1473
Chatka na kurzej stópce
Ciekawa rzecz się zdarzyła pod tym Pięknym niebem. Dziwna chatka i dziwny duszek proszący o pomoc. Jak nie mogłem tutaj nie pomóc? Jeśli muszę coś ukraść wiedźmie, to zrobię to z największą przyjemnością. Przecież tutaj o większe dobro chodzi... Lecz już czuje wielką przeszkodę... Nie mogę nic zjeść, tylko przedmiot ukraść. Postaram sie.. Nim przystąpiłem do tej walki szukałem wzrokiem pewnego smoka, przyjaciela i rywala. Może później się tutaj zjawi... tak dla pewności i wredoty posłałem mu drobną myśl
– Czuję, że nie dasz rady niczego ukraśc tej starej wiedźmie! ~ mój drogi Czysty przyjaciel mógł usłyszeć cichy i wredny chichot w swoim umyśle.
Powolutku skradałem się do chatki na kurzej łapce. Uważałem, aby nie wydać żadnego dźwięku. Gdy tylko już podszedłem pod dom staruchy, ogrom woni jak w tatkowej kuchni. Bogowie... Dajcie mi sił i wolę, abym niczego tam nie zeżarł. Kolejny krok, dwa trzy. Szybki suseł do środka małej chatki. Wróć! Czemu ona nagle stała się taka olbrzymia? Jeszce ile tego tutaj jest... Nie mogąc powstrzymać ślina sama zaczęła mi lecieć z pyska. Ja... ja... Chciałbym to wszystko móc zjeść! Nie! Na wszystkie Mięty tego świata, nie! Jeśli cokolwiek tknę będzie źle... Idąc ostrożnie, starając się unikać wszelakich pokus mego pyska. A było co. Wszędzie były rybki pieczone. Sarnina na wiele sposobów i rodzajów. Gdzieniegdzie pokazały się nawet wróbelki, co zrobiła Perła. Ponownie przetarłem pysk mokry od śliny. Stawianie kolejnych kroków ostrożnie unikając nawet tych dań, co były blisko ziemi...
Jakoś udało mi się przetrwać próby i męki godne Tarrama. Złapałem za pierwszy rondel. Był większy, ale pod łapą. Złapałem za ucho w pysk i wróciłem po śladzie robionych z mej śliny. Wrócić ostrożnie i cicho jak wcześniej. Tylko tym razem było jakoś łatwiej. Może temu, że coś miałem w pysku?
– Czuję, że nie dasz rady niczego ukraśc tej starej wiedźmie! ~ mój drogi Czysty przyjaciel mógł usłyszeć cichy i wredny chichot w swoim umyśle.
Powolutku skradałem się do chatki na kurzej łapce. Uważałem, aby nie wydać żadnego dźwięku. Gdy tylko już podszedłem pod dom staruchy, ogrom woni jak w tatkowej kuchni. Bogowie... Dajcie mi sił i wolę, abym niczego tam nie zeżarł. Kolejny krok, dwa trzy. Szybki suseł do środka małej chatki. Wróć! Czemu ona nagle stała się taka olbrzymia? Jeszce ile tego tutaj jest... Nie mogąc powstrzymać ślina sama zaczęła mi lecieć z pyska. Ja... ja... Chciałbym to wszystko móc zjeść! Nie! Na wszystkie Mięty tego świata, nie! Jeśli cokolwiek tknę będzie źle... Idąc ostrożnie, starając się unikać wszelakich pokus mego pyska. A było co. Wszędzie były rybki pieczone. Sarnina na wiele sposobów i rodzajów. Gdzieniegdzie pokazały się nawet wróbelki, co zrobiła Perła. Ponownie przetarłem pysk mokry od śliny. Stawianie kolejnych kroków ostrożnie unikając nawet tych dań, co były blisko ziemi...
Jakoś udało mi się przetrwać próby i męki godne Tarrama. Złapałem za pierwszy rondel. Był większy, ale pod łapą. Złapałem za ucho w pysk i wróciłem po śladzie robionych z mej śliny. Wrócić ostrożnie i cicho jak wcześniej. Tylko tym razem było jakoś łatwiej. Może temu, że coś miałem w pysku?
- 13 lis 2024, 12:16
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Walka z nieumarłymi
- Odpowiedzi: 24
- Odsłony: 1124
Walka z nieumarłymi
Preria Ralary
Dobrze było wyruszyć z barwną siostrzyczką na jakąś przygodę. Tym razem to chyba był żart. To, co widziałem było dość niespotykane. Dwunogi i takie same jak z opowieści wojennych, a zarazem inne. Chodzili dziwnie, cuchnęli jak smaczki, o których zapomniałem i stały się zielone. Dotarłem chwile po siostrze. Widziałem jak pomaga Tacie przeganiać chodzących zgnilców, robiąc z nich szaszłyki. Ja zaś wylądowałem za barwną siostrzyczką. Nie tylko ona mogła sama się tutaj bawić. Z uśmiechem na mordce zawołałem.
– Dajesz siostra! Ubezpieczam tyły – tworzyłem ogniste włócznie z utwardzonej magmy. Długie na pół ogona, grube na szpon, zwężające się ku czubkowi. Celowałem w te z umarlaków, które zbliżały się za blisko siostry. Chciałem by miała komfortową sytuację przy eliminacji hordy wrogów. Sam też starannie obserwowałem otoczenie, uskakując na boki przed tymi z trupami, które jakkolwiek mogły zagrozić memu tłustemu tyłkowi.
//Biegnę za siostrą i atakuje magicznie, pomagam reszcie smoków w walce
Dobrze było wyruszyć z barwną siostrzyczką na jakąś przygodę. Tym razem to chyba był żart. To, co widziałem było dość niespotykane. Dwunogi i takie same jak z opowieści wojennych, a zarazem inne. Chodzili dziwnie, cuchnęli jak smaczki, o których zapomniałem i stały się zielone. Dotarłem chwile po siostrze. Widziałem jak pomaga Tacie przeganiać chodzących zgnilców, robiąc z nich szaszłyki. Ja zaś wylądowałem za barwną siostrzyczką. Nie tylko ona mogła sama się tutaj bawić. Z uśmiechem na mordce zawołałem.
– Dajesz siostra! Ubezpieczam tyły – tworzyłem ogniste włócznie z utwardzonej magmy. Długie na pół ogona, grube na szpon, zwężające się ku czubkowi. Celowałem w te z umarlaków, które zbliżały się za blisko siostry. Chciałem by miała komfortową sytuację przy eliminacji hordy wrogów. Sam też starannie obserwowałem otoczenie, uskakując na boki przed tymi z trupami, które jakkolwiek mogły zagrozić memu tłustemu tyłkowi.
//Biegnę za siostrą i atakuje magicznie, pomagam reszcie smoków w walce









