Udany Połów przyszedł witając się serdecznie z gnomami. Wkrótce oddał im wszystkie kwiaty jakie udało mu się zebrać w czas polowania po czym wybrał kilka rzeczy. Chociaż nie powiedziałby, aby były to rzeczy. Ot. Jedzenie. Przyda się znacznie bardziej niż jakieś przedmioty. Wymiana powinna przebiec sprawienie, w końcu nie był zrzędliwym konsumentem. Na koniec ładnie pożegnałby się, gnomami.
//jeśli można poproszę to wszystko przekazać do skarbca Słońca zamiast do mojego kp
3 niezapominajki – 4/4 owoców borówki
1 chabr, mak i marchew – 4/4 orzechów
2 hiacynty i krokus – 4/4 owoców (grejpfrut)
1 koniczyna i róża – eliksir leczący rany średnie
Znaleziono 10 wyników
- 06 cze 2025, 10:54
- Forum: Kwiatowy stragan
- Temat: Kwiatowy stragan
- Odpowiedzi: 44
- Odsłony: 2475
- 04 mar 2025, 15:13
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7193
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Przyznał rację jej słowom w momencie pochylenia głowy. Unosząc ją znów dostrzegł jak zerka wokoło. Sam poruszył uchem w kierunku wrzasku jakiegoś smoka. Kątem ślepia byłby spojrzał, lecz nagle świst powietrza uderzył go w bok, a czarna sylwetka przemknęła niespodziewanie obok niego. Gwałtownie nabrał powietrza zaskoczony. Obejrzał się zerkając za uciekającą Tanką. Zaśmiał się w głos wyczuwając w tym zabawę. Przy tym niemal instynktownie spiął mięśnie samemu ruszając za nią. Gnał za nią beztrosko, przebierając zwiewnie łapami, aby dotrzymać jej kroku.
//Odebrany Oddech//ZT
//Odebrany Oddech//ZT
- 04 mar 2025, 8:19
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7193
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Odpowiedział uśmiechem, wraz z przechyleniem głowy. Mówiąc zastanawiał się nad sensem słów, które usłyszał, które wypowiada
– Nie chodzi, żeby cały czas czekać, a żeby mieć świadomość, że nadejdzie i być czujnym, aby nie przegapić coś co może być cenne. –
Skłonił na krótko głowę.
– Może akurat. – odparł unosząc krańce pyska. Spojrzał na nią, kiedy się rozglądała. Wyczuł o co chodzi. Szczególnie, że stoją zaraz przed drzewkiem i mogą stać komuś na drodze.
– Idziemy się przejść? –
//Odebrany Oddech
– Nie chodzi, żeby cały czas czekać, a żeby mieć świadomość, że nadejdzie i być czujnym, aby nie przegapić coś co może być cenne. –
Skłonił na krótko głowę.
– Może akurat. – odparł unosząc krańce pyska. Spojrzał na nią, kiedy się rozglądała. Wyczuł o co chodzi. Szczególnie, że stoją zaraz przed drzewkiem i mogą stać komuś na drodze.
– Idziemy się przejść? –
//Odebrany Oddech
- 03 mar 2025, 22:46
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7193
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Doglądał kątem ślepia jej ruchliwego ogona. Ruch naturalnie zwracał uwagę, a on był przy tym ciekawy czy to coś oznacza. Albo raczej co to oznacza. Tym samym trwali sobie w tej ciszy, aż wyrwał się zeń głos Tanki. Poruszył lewym uchem w jej kierunku. Nie oceniał. Za to na późniejsze się lekko zaśmiał.
– W swoim czasie i tak się trafia. – Powiedział swobodnie.– Chociaż zawsze warto się rozglądać. – Skupił następnie swoje jasne ślepia na jej zielonych. Przekrzywił lekko łeb tym razem samemu przedłużając moment ciszy. Uśmiech mu nieco zelżał, jednak samiec wciąż sobie trwał w przyjemnym rozluźnieniu, aż zdecydował się na słowa.
– Przyszedłem skorzystać z pomocy Uessasa. Poszukuje sobie towarzystwa. Choć na razie jestem wdzięczny losowi, że trafiła się dusza do przyjemnej rozmowy. – Z natury był szczery, tak więc rzekł prawdę, którą zdecydował się się podzielić.
//Odebrany Oddech
– W swoim czasie i tak się trafia. – Powiedział swobodnie.– Chociaż zawsze warto się rozglądać. – Skupił następnie swoje jasne ślepia na jej zielonych. Przekrzywił lekko łeb tym razem samemu przedłużając moment ciszy. Uśmiech mu nieco zelżał, jednak samiec wciąż sobie trwał w przyjemnym rozluźnieniu, aż zdecydował się na słowa.
– Przyszedłem skorzystać z pomocy Uessasa. Poszukuje sobie towarzystwa. Choć na razie jestem wdzięczny losowi, że trafiła się dusza do przyjemnej rozmowy. – Z natury był szczery, tak więc rzekł prawdę, którą zdecydował się się podzielić.
//Odebrany Oddech
- 03 mar 2025, 19:05
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7193
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Ucieszył się, iż ostatecznie go przyjęła. Nie wiedział z jakiej racji, lecz posądził, iż jakkolwiek trafił w jej gusta skoro tak mu się przyglądała. Grono kwiecia spoczęło na jej głowie układając się na niej oraz zapadając w jej grubym futrze.
Zapamiętał ostatecznie oba imiona, choć z racji niepewności w pewnym momencie pojął, że w istocie wolała, kiedy zwą ją pierwszym imieniem. Poszedł za tym i tak też postanowił się do niej zwracać.
Zmrużył miło ślepia, które zaraz znów objęły swym widzeniem czarnofutrą wojowniczkę. Poruszył uszami chwytając dźwięk jej głosu, a następnie ciszę, którą czytał przez samo to, co weń tkwiło. Trwał tak w ciszy, aż jej brzmienie zaczęło zanikać. Wówczas jego ślepia poznały już co z wierzchu i nieco głębiej.
– Masz ujmującą naturę. Choć jestem przekonany, że sama o tym już dobrze wiesz. –
Wkradł się w ciszę powoli, aby nie zniweczyć jej dzieła, lecz przyjemnie rozstąpić ją, co zwieńczył lekkim pomrukiem oraz drgającymi wąsami. Jego ogon poniósł się lekko ponad kwieciem, po czym zwinął schludnie przy boku siedzącego samca.
– Masz już duszę, która skradła ci sen czy przyszłaś poznać ją w myśli Ueassa? –
//Odebrany Oddech
Zapamiętał ostatecznie oba imiona, choć z racji niepewności w pewnym momencie pojął, że w istocie wolała, kiedy zwą ją pierwszym imieniem. Poszedł za tym i tak też postanowił się do niej zwracać.
Zmrużył miło ślepia, które zaraz znów objęły swym widzeniem czarnofutrą wojowniczkę. Poruszył uszami chwytając dźwięk jej głosu, a następnie ciszę, którą czytał przez samo to, co weń tkwiło. Trwał tak w ciszy, aż jej brzmienie zaczęło zanikać. Wówczas jego ślepia poznały już co z wierzchu i nieco głębiej.
– Masz ujmującą naturę. Choć jestem przekonany, że sama o tym już dobrze wiesz. –
Wkradł się w ciszę powoli, aby nie zniweczyć jej dzieła, lecz przyjemnie rozstąpić ją, co zwieńczył lekkim pomrukiem oraz drgającymi wąsami. Jego ogon poniósł się lekko ponad kwieciem, po czym zwinął schludnie przy boku siedzącego samca.
– Masz już duszę, która skradła ci sen czy przyszłaś poznać ją w myśli Ueassa? –
//Odebrany Oddech
- 03 mar 2025, 13:19
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7193
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Jasne spojrzenie zatrzymało na zauważalnie pewnej siebie smoczycy. Od razu ją rozpoznał po futrze i zielonych piórach. Domyślał się po spotkaniu z Cullim, że również ona dorosła, choć krzyżując z nią spojrzenie nie wiedział czy wzrok go jednak nie myli. Pojawiła się ciekawość, która nie uleciała wraz z pomrukiem rozbawienia.
– Ma okazję do figli, więc korzysta. –
Wysunął trzymany mleczny wianek do niej z niewerbalnym zapytaniem czy przyjmie go na głowę.
– Oh nie. Jak najbardziej wybrałem go, bo mnie zainteresował. Jasność wśród głębokich barw daje mu istnie magicznego wyrazu. Zechciałem poznać czyje łapy to stworzyły, choć widząc cię, Tanko, myślę, że i znajomy zapach podświadomie miał tu swój udział. Zapewne już nosisz inne imię. – odpowiedział, a spokojna wesołość brzmiała w jego głosie.
//Odebrany Oddech
– Ma okazję do figli, więc korzysta. –
Wysunął trzymany mleczny wianek do niej z niewerbalnym zapytaniem czy przyjmie go na głowę.
– Oh nie. Jak najbardziej wybrałem go, bo mnie zainteresował. Jasność wśród głębokich barw daje mu istnie magicznego wyrazu. Zechciałem poznać czyje łapy to stworzyły, choć widząc cię, Tanko, myślę, że i znajomy zapach podświadomie miał tu swój udział. Zapewne już nosisz inne imię. – odpowiedział, a spokojna wesołość brzmiała w jego głosie.
//Odebrany Oddech
- 03 mar 2025, 10:31
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7193
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Łowca przyglądał się wszystkiemu na Łące Uessasa. Nie miał w końcu co innego tu robić. Nie widział, aby kogoś zainteresował jego wianek, a szkoda. Miał nadzieję na przyjemną rozmowę. A może nawet na ciekawą znajomość? Tymczasem mógł sobie leżeć na trawie wśród kwiecia, którego pewnie nie uświadczy o właściwej porze pewnie przez długi czas, i obserwować smocze schadzki oraz kłótnie.
Tę drugie było wyjątkowo ciekawe. Prawdopodobnie z racji tego, że prawie doprowadziło do walki oraz ingerencji boga. W końcu, który bóg miłości chciałby, aby zalotnicy tłukli się o wianki, kiedy spotkanie miało być integracyjne. Dobrze, że wśród młodych poza temperamentem istnieje jeszcze coś takiego jak rozum i uspokoili swój spór.
Widział w międzyczasie jak sami twórcy wianków zaczęli wybierać inne. Nie było w tym reguły i właściwie za chwilę sam postanowił, że się ruszy. Podszedł do drzewa i ściągnął swój tajemniczy wianek z mleczy. Skoro nikt go nie chciał, to po co ma wisieć? Widział, że inni też czekają na wybór, który dłużył się, bowiem żaden nowy pysk nie zawitał. Swoją drogą sam był ciekawy jaką osobistość by mu wywróżył los jakby jakiś wybrał. Kierowany tą ciekawością postanowił bezwzględnie podarować swój wianek owej osobie.
Wybrał wianek ze szkiełkami, którego dzikość i harmonijne piękno go ujęły. Dawały wrażenie leśnej okwieconej polany. Jednak także przez pomysłowość mu się spodobał. Położył go sobie na głowie śmiejąc się z tego przy sobie. Ogon drgnął mu z podekscytowania. Usiadł na tylnych łapach unosząc tułów i rozejrzał się ze swoim wiankiem czekającym na właściciela wybranego wieńca.
//Odebrany Oddech mam twój wianek
Tę drugie było wyjątkowo ciekawe. Prawdopodobnie z racji tego, że prawie doprowadziło do walki oraz ingerencji boga. W końcu, który bóg miłości chciałby, aby zalotnicy tłukli się o wianki, kiedy spotkanie miało być integracyjne. Dobrze, że wśród młodych poza temperamentem istnieje jeszcze coś takiego jak rozum i uspokoili swój spór.
Widział w międzyczasie jak sami twórcy wianków zaczęli wybierać inne. Nie było w tym reguły i właściwie za chwilę sam postanowił, że się ruszy. Podszedł do drzewa i ściągnął swój tajemniczy wianek z mleczy. Skoro nikt go nie chciał, to po co ma wisieć? Widział, że inni też czekają na wybór, który dłużył się, bowiem żaden nowy pysk nie zawitał. Swoją drogą sam był ciekawy jaką osobistość by mu wywróżył los jakby jakiś wybrał. Kierowany tą ciekawością postanowił bezwzględnie podarować swój wianek owej osobie.
Wybrał wianek ze szkiełkami, którego dzikość i harmonijne piękno go ujęły. Dawały wrażenie leśnej okwieconej polany. Jednak także przez pomysłowość mu się spodobał. Położył go sobie na głowie śmiejąc się z tego przy sobie. Ogon drgnął mu z podekscytowania. Usiadł na tylnych łapach unosząc tułów i rozejrzał się ze swoim wiankiem czekającym na właściciela wybranego wieńca.
//Odebrany Oddech mam twój wianek
- 13 lut 2025, 21:59
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7193
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Uśmiechnął się widząc ile smoków się zebrało. Intrygujące ile z nich lubi pleść wianki! Nawet dostrzegł znajome pyski, ale w chwili, kiedy ich spostrzegł byli zajęci rozmową z kimś. Nie przejmując się tym za bardzo po prostu zebrał kwiaty, które mu się podobały i usiadł na uboczu. Powoli wyplatał swój wianek. Starał się, bo przecież nie było pośpiechu. W końcu zakończył go. Poprawił go nieco, po czym zawiesił na drzewie. Bo chyba po to ono służyło. Odchodząc obejrzał się jeszcze na nie. Kładąc się na "swoim" miejscu także je obserwował zafascynowany widokiem takiego kwiecia w porze Kalterala.
- 17 lis 2024, 12:43
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Walka z nieumarłymi
- Odpowiedzi: 24
- Odsłony: 1119
Walka z nieumarłymi
Morze
To jest nienormalne. Jakim cudem ludzie mogą się reinkarnować w takie niemające związku z żywą istotą formę! Chodzące kości sprawiały, że czuł silne dreszcze niechęci ich dotykania. Nie przez to, że to kości, a przez to, że się one poruszają! Jeszcze z dyniami na głowie...
Jednak przyszło im ich atakować, więc skoro to szkielety z ludzi, muszą mieć cząstkę ludzkiej natury. Może właśnie wrócili po to co nie udało im się zyskać ostatnio – ich głowy. Nie, nie, nie. Na to nie ma zezwolenia!
Obserwował waleczność stadnych, do których próbował dopasować się, synchronizując swoje ruchy do nich. Uważał na ich ataki, tak samo jak czujny był na ataki szkieletów, od których bronił się zwinnym unikiem. Do tego tych drugich atakował. Korzystał ze swoich umiejętności łowieckich i w chwili, kiedy znajdywał okazję, nurkował pod wodą i starał się zaatakować grupę szkieletów z zaskoczenia, spod wody, tworem z maddary będący długą żelazną włócznią, jak zawsze z zamocowanym piaskowym piórem, które było na szczęście.
W momencie, kiedy nie znajdywał momentu na mylenie przeciwnika, wdawał się w walkę na dystans. Skoro atakował klasycznie włócznią, którą posyłał na przeciwników – nie było sensu zbliżać się nadto do wroga.
To jest nienormalne. Jakim cudem ludzie mogą się reinkarnować w takie niemające związku z żywą istotą formę! Chodzące kości sprawiały, że czuł silne dreszcze niechęci ich dotykania. Nie przez to, że to kości, a przez to, że się one poruszają! Jeszcze z dyniami na głowie...
Jednak przyszło im ich atakować, więc skoro to szkielety z ludzi, muszą mieć cząstkę ludzkiej natury. Może właśnie wrócili po to co nie udało im się zyskać ostatnio – ich głowy. Nie, nie, nie. Na to nie ma zezwolenia!
Obserwował waleczność stadnych, do których próbował dopasować się, synchronizując swoje ruchy do nich. Uważał na ich ataki, tak samo jak czujny był na ataki szkieletów, od których bronił się zwinnym unikiem. Do tego tych drugich atakował. Korzystał ze swoich umiejętności łowieckich i w chwili, kiedy znajdywał okazję, nurkował pod wodą i starał się zaatakować grupę szkieletów z zaskoczenia, spod wody, tworem z maddary będący długą żelazną włócznią, jak zawsze z zamocowanym piaskowym piórem, które było na szczęście.
W momencie, kiedy nie znajdywał momentu na mylenie przeciwnika, wdawał się w walkę na dystans. Skoro atakował klasycznie włócznią, którą posyłał na przeciwników – nie było sensu zbliżać się nadto do wroga.
- Jego barakudy, także próbowały pomóc. W końcu ich opiekun był niedaleko, a one same praktycznie mieszkały w zaatakowanych wodach. Znając swoją siłę atakowały obie. Pozostawały pod wodą. W wybranych momentach chwytały przeciwników za piszczele, żeby zdekoncentrować je dla smoka, który chwilę później przebijał włócznią ich dynie. W chwili, gdy czuły się osoczone odpływały od pola walki, żeby napłynąć, gdy znów się przerzedzi.
- 10 lis 2024, 1:48
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Chatka na kurzej stópce
- Odpowiedzi: 29
- Odsłony: 1470
Chatka na kurzej stópce
Misja z Ślepa Sprawiedliwość i Ostatnie Mrozy
Udany Połów przejął się wiadomością od Dyniowego Duszka. Kto wie, co sobie planuje Czarownica rozsypująca wszem i wobec jedzenie! Sam jednak by nie poszedł... tak więc wraz z chętnymi do pomocy Su i Sprawiedliwości, wyruszył w pobliże Zimnego Jeziora w poszukiwanie tropu Słodkiej Chatki.
– Patrzcie! Tam coś pływa! –
Trop poprowadził ich przez wodę do ciemnego Dna Jeziora. Ciemność pod żółtym księżycem była przytłaczająca, lecz nie tak bardzo jak smaczny smak wody ciągnący się za Chatką.
~~ Myślę, że możemy wziąć po jednym przedmiocie. Tylko pamiętajcie, by nic nie podjadać. –
Przypomniał towarzyszą, ale również sobie samemu. Ohh... może być ciężko...
Po zakradnięciu się do środka od razu uderzyła go odurzająca mnogość rozpuszczonych w wodzie smaków zapachów. Ledwie dostrzegł siedząca przy ogniu Wiedźmę, przez tę rozłożone stoły. Kusiły widokiem jak i zapachem. Siłą woli zaparł się, by nic nie dotykać, choć nie mógł się powstrzymać od głębokich wdechów powietrza wyrzuconego tymi aromatami... Skradał się pod ścianą, patrząc tylko na podłogę i w jej obrębie szukając jakiś przedmiotów. W ten czas zdążył przesunąć językiem po wargach już z pięć razy. W końcu dostrzegł denne naczynie, przypominające uzdrowicielskie miski...tylko że gustownejsze u z uchwytem. Pochwycił je pyskiem za uchwyt. Kurczliwe zaciskał na nim kły, ale wiedząc, że może już wyjść, że jedną część misji wykonał – zrobił to czym prędzej. Zatrzymał się tylko, żeby się rozejrzeć, w niepokoju już nawet nie patrzył na stoły, szukając tylko towarzyszy, żeby mieć ich na oku.
~~ Macie coś? Możemy iść? ~~
Najchętniej, by na nich nie czekał, ale poczekał aż nie dostrzegł, że obracając się do wyjścia, a wtedy wypłynął z Chatki czym prędzej.
Po wszystkim poszli do tego Duszka złożyć mu przedmiot/y. Miejmy nadzieję, że przyjmie garnek w smoczej ślinie...
Udany Połów przejął się wiadomością od Dyniowego Duszka. Kto wie, co sobie planuje Czarownica rozsypująca wszem i wobec jedzenie! Sam jednak by nie poszedł... tak więc wraz z chętnymi do pomocy Su i Sprawiedliwości, wyruszył w pobliże Zimnego Jeziora w poszukiwanie tropu Słodkiej Chatki.
– Patrzcie! Tam coś pływa! –
Trop poprowadził ich przez wodę do ciemnego Dna Jeziora. Ciemność pod żółtym księżycem była przytłaczająca, lecz nie tak bardzo jak smaczny smak wody ciągnący się za Chatką.
~~ Myślę, że możemy wziąć po jednym przedmiocie. Tylko pamiętajcie, by nic nie podjadać. –
Przypomniał towarzyszą, ale również sobie samemu. Ohh... może być ciężko...
Po zakradnięciu się do środka od razu uderzyła go odurzająca mnogość rozpuszczonych w wodzie smaków zapachów. Ledwie dostrzegł siedząca przy ogniu Wiedźmę, przez tę rozłożone stoły. Kusiły widokiem jak i zapachem. Siłą woli zaparł się, by nic nie dotykać, choć nie mógł się powstrzymać od głębokich wdechów powietrza wyrzuconego tymi aromatami... Skradał się pod ścianą, patrząc tylko na podłogę i w jej obrębie szukając jakiś przedmiotów. W ten czas zdążył przesunąć językiem po wargach już z pięć razy. W końcu dostrzegł denne naczynie, przypominające uzdrowicielskie miski...tylko że gustownejsze u z uchwytem. Pochwycił je pyskiem za uchwyt. Kurczliwe zaciskał na nim kły, ale wiedząc, że może już wyjść, że jedną część misji wykonał – zrobił to czym prędzej. Zatrzymał się tylko, żeby się rozejrzeć, w niepokoju już nawet nie patrzył na stoły, szukając tylko towarzyszy, żeby mieć ich na oku.
~~ Macie coś? Możemy iść? ~~
Najchętniej, by na nich nie czekał, ale poczekał aż nie dostrzegł, że obracając się do wyjścia, a wtedy wypłynął z Chatki czym prędzej.
Po wszystkim poszli do tego Duszka złożyć mu przedmiot/y. Miejmy nadzieję, że przyjmie garnek w smoczej ślinie...









