chcę użyć regeneracji na tej 1x lekkiej i ją zniknąć
Akt.
Znaleziono 21 wyników
- 29 sty 2026, 21:39
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Proroków
- Odpowiedzi: 47
- Odsłony: 1492
- 11 sty 2026, 13:58
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Proroków
- Odpowiedzi: 47
- Odsłony: 1492
Powiadomienia
– tęcza w proszkuznajduje się wewnątrz jedwabnej sakiewki przewiązanej złotą wstążką. Otworzona na ceremonii stadnej przyzywa nad zgromadzeniem tęczę, która składa się wyłącznie z barw mianowanych danego dnia smoków. Po zasznurowaniu woreczka, tęcza znika. – oddaję Rytmowi Słońca
Akt.
Akt.
- 07 sty 2026, 22:29
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Proroków
- Odpowiedzi: 47
- Odsłony: 1492
Powiadomienia
Błogosławieństwo Sennah
Bezczas Gwiazd:
– 3x jednorazowy boski ulubieniec (08.01)
viewtopic.php?p=713592#p713592
Akt.
Bezczas Gwiazd:
– 3x jednorazowy boski ulubieniec (08.01)
viewtopic.php?p=713592#p713592
Akt.
- 29 gru 2025, 21:42
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Proroków
- Odpowiedzi: 47
- Odsłony: 1492
Powiadomienia
zużywam:
Akt.
tutaj viewtopic.php?p=711998#p711998przywołanie ducha zmarłej postaci (w przeciągu 4 tygodni duch moze odbyć maks 2 fabuly. Muszą sie odbyć jedna po drugiej, czyli nie moga byc w tym samym czasie. Danego ducha można przyzwać tylko dwa razy w roku.) – L24, zużyj do końca '25
Akt.
- 04 lis 2025, 13:46
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Proroków
- Odpowiedzi: 47
- Odsłony: 1492
Powiadomienia
Błogosławieństwa:
Osad Gwiazd: – cytryn, opal, 24/4 miesa, boski ulubieniec za listopad (03.11, 12.11)
viewtopic.php?p=704055#p704055
Akt.
Osad Gwiazd: – cytryn, opal, 24/4 miesa, boski ulubieniec za listopad (03.11, 12.11)
viewtopic.php?p=704055#p704055
Akt.
- 13 sie 2025, 12:36
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Proroków
- Odpowiedzi: 47
- Odsłony: 1492
Powiadomienia
Osąd Gwiazd wyleczony z:
Akt.
viewtopic.php?p=695678#p6956782x lekka [rozległe rany tłuczone na klatce piersiowej; krwawienie wewnętrzne; ból], [pęknięty staw prawego łokcia przedniej łapy, ból, silna opuchlizna z możliwym krwawieniem wewnętrznym]
Akt.
- 24 lip 2025, 11:44
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Samotników
- Odpowiedzi: 200
- Odsłony: 8877
Powiadomienia
Błogosławieństwa Sennah:
Bezczas Gwiazd
– 8/4 mięsa za 24.07
Osąd Gwiazd
– boski ulubieniec (lipiec)
viewtopic.php?p=693817#p693817
Akt.
Bezczas Gwiazd
– 8/4 mięsa za 24.07
Osąd Gwiazd
– boski ulubieniec (lipiec)
viewtopic.php?p=693817#p693817
Akt.
- 14 maja 2025, 14:14
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Samotników
- Odpowiedzi: 200
- Odsłony: 8877
Powiadomienia
rubin, szafir, diament ode mnie dla Okowów Przeszłości
zmiana atutu grupy 0 – L24, zużyj do końca '25 od Okowów Przeszłości dla mnie (chciałabym od razu użyć, żeby zmienić wiecznie młodego na regenerację)
Akt.
zmiana atutu grupy 0 – L24, zużyj do końca '25 od Okowów Przeszłości dla mnie (chciałabym od razu użyć, żeby zmienić wiecznie młodego na regenerację)
Akt.
- 10 maja 2025, 22:36
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Samotników
- Odpowiedzi: 200
- Odsłony: 8877
Powiadomienia
cytryn, koral ode mnie do Skarbca Słońca
2x opal od nich dla mnie
Akt.
2x opal od nich dla mnie
Akt.
- 10 maja 2025, 22:30
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Samotników
- Odpowiedzi: 200
- Odsłony: 8877
Powiadomienia
malachit, topaz, koral, turkus ode mnie dla Zatraconej Tożsamości
4x opal od Tożsamości dla mnie
Akt.
4x opal od Tożsamości dla mnie
Akt.
- 04 maja 2025, 19:33
- Forum: Samotnicy i Prorocy
- Temat: Powiadomienia Samotników
- Odpowiedzi: 200
- Odsłony: 8877
Powiadomienia
nefryt i akwamaryn ode mnie dla Zatraconej Tożsamości
dwa opale od Tożsamości dla mnie
Akt.
dwa opale od Tożsamości dla mnie
Akt.
- 25 mar 2025, 17:42
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7189
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Mentalną przepychankę między nią a kocurem przerwał szelest traw i kroków. Uniosła łeb, a Kirim wraz z nią; jedno spojrzenie było miękkie, zaciekawione, a drugie – leniwie osądzające. Jeden ze smoków odleciał, prawdopodobnie wręcz ten, którego Jara wymieniła z imienia. Cóż...
Wzięła głęboki oddech. Była na tyle gotowa na ciąg dalszy, na ile potrafiła.
Kiwnęła zwyczajnie łbem na zdawkowe wyjaśnienie, po czym sama odpowiedziała lekkim ukłonem.
– Gorzki Miód – przedstawiła się z nutą żartobliwej oficjalności, z nutą uśmiechu. – Ale nadal, Arel wystarczy. Jak wolisz – dodała niezobowiązująco i wznowiła przerwany spacer, tym razem już nie podejmując rozmowy. Jej wcześniejsze pytanie zawisło w powietrzu, więc... może była teraz kolej na inicjatywę Rycerskiej.
//zt? xD
Rycerska Łuska
Wzięła głęboki oddech. Była na tyle gotowa na ciąg dalszy, na ile potrafiła.
Kiwnęła zwyczajnie łbem na zdawkowe wyjaśnienie, po czym sama odpowiedziała lekkim ukłonem.
– Gorzki Miód – przedstawiła się z nutą żartobliwej oficjalności, z nutą uśmiechu. – Ale nadal, Arel wystarczy. Jak wolisz – dodała niezobowiązująco i wznowiła przerwany spacer, tym razem już nie podejmując rozmowy. Jej wcześniejsze pytanie zawisło w powietrzu, więc... może była teraz kolej na inicjatywę Rycerskiej.
//zt? xD
Rycerska Łuska
- 23 mar 2025, 23:16
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7189
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
– Och? – zdążyła z siebie wydukać, zdezorientowana – a Rycerskiej już nie było. Jej niesprawiedliwie długie łapy zdążyły ją w mgnieniu oka odprowadzić do grupy smoków, którą właśnie wspomniała, i – czy coś się działo? Coś się działo. Widziała napięcie w sylwetkach smoków, słyszała tonację, ale znaczenie słów jej umykało.
Powiedziała, że wróci? Pozostało jej na tym słowie polegać. Odwróciła wzrok i wzięła głeboki oddech, podczas gdy Kirim oparł się o jedną z jej przednich łap. Czuła się głupio osamotniona, szczególnie gdy jej spojrzenie błądziło po tej stronie pola, na której żaden smok już nie gościł. Przynajmniej mogła się zahartować na dalszy ciąg tego dnia. Już od dłuższego czasu wiedziała, że będzie musiała to wszystko odleżeć w ciemni swojej groty.
Nie myśl.
– Nie myślę – wymamrotała, patrząc z wyrzutem na kocura.
Rycerska Łuska
Powiedziała, że wróci? Pozostało jej na tym słowie polegać. Odwróciła wzrok i wzięła głeboki oddech, podczas gdy Kirim oparł się o jedną z jej przednich łap. Czuła się głupio osamotniona, szczególnie gdy jej spojrzenie błądziło po tej stronie pola, na której żaden smok już nie gościł. Przynajmniej mogła się zahartować na dalszy ciąg tego dnia. Już od dłuższego czasu wiedziała, że będzie musiała to wszystko odleżeć w ciemni swojej groty.
Nie myśl.
– Nie myślę – wymamrotała, patrząc z wyrzutem na kocura.
Rycerska Łuska
- 23 mar 2025, 19:37
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7189
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Uśmiech Jary sprawił, że jej własny długo nie bladł – może i nie był tak diabelnie słoneczny, ale nadal przypominał słońce w pogodny dzień.
Jej spojrzenie powędrowało za spojrzeniem Rycerskiej na moment, by zarejestrować ponownie Lambę. Konfiguracja smoków w zgromadzeniu zdążyła się zmienić, ale to już nie było jej interesem; przede wszystkim, z tego co rozumiała, większość z nich się znała. A to znaczyło, że większość z nich była też znajomymi Jary.
Odwróciła się znów do górskiej.
– Dobrze jest mieć kogoś, kto o ciebie dba – przyznała ciepło. – Jak się poznaliście? Ty, Lamba, Mysz i cała reszta – zagadnęła konwersacyjnie, wyszukując najprostszą drogę przez Tereny Wspólne do upatrzonego miejsca.
Rycerska Łuska
//2x zt do Błękitnej Skały let's go
Jej spojrzenie powędrowało za spojrzeniem Rycerskiej na moment, by zarejestrować ponownie Lambę. Konfiguracja smoków w zgromadzeniu zdążyła się zmienić, ale to już nie było jej interesem; przede wszystkim, z tego co rozumiała, większość z nich się znała. A to znaczyło, że większość z nich była też znajomymi Jary.
Odwróciła się znów do górskiej.
– Dobrze jest mieć kogoś, kto o ciebie dba – przyznała ciepło. – Jak się poznaliście? Ty, Lamba, Mysz i cała reszta – zagadnęła konwersacyjnie, wyszukując najprostszą drogę przez Tereny Wspólne do upatrzonego miejsca.
Rycerska Łuska
//2x zt do Błękitnej Skały let's go
- 20 mar 2025, 20:34
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7189
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Patrzenie na Kirima oznaczało, że w jej polu widzenia znalazł się też wianek spoczywający w łapach Jary – czyli nie było gdzie uciec wzrokiem od materii ich rozmowy. Była już tylko owadem, który wpadł w żywicę. Każdy ruch sprawiał, że jej palce zatapiały się głębiej w bursztynowy miąższ... sytuacji, którą sama sobie zgotowała.
Nim jednak jej myśli zawędrowały za daleko, by wrócić, światło zatańczyło na alabastrowych łuskach. Kwiecie drgnęło. Łapy i łeb Jary podjęły inicjatywę, a złote spojrzenie Arel powędrowało za wiankiem – tonące jak owad w żywicy.
Głęboki oddech. Przestała być gotowa na to, o ile kiedykolwiek w ogóle była, ale dała z siebie wszystko, by odsunąć od siebie swoją płochą naturę. Kirim zresztą ochoczo w tym pomagał.
Po kolejnym wdechu jej pysk rozświetlił rosnący uśmiech – jak słońce wznoszące się powoli nad horyzont. Niósł ze sobą szczerość i prostą radość.
– Nie musisz przepraszać – odpowiedziała z nowo odnalezioną dozą lekkości; choć wypadałoby by przyznać, że słowa Rycerskiej przydały jej pewności siebie. Przetarła łapą trawę ożywioną boskim czarem w imitacji kroku. Pobłądziła spojrzeniem po horyzoncie. – Znam miejsce z przyjemnym widokiem na okolicę – dodała, w ramach propozycji przekrzywiając łeb. Gotowa była ruszyć i poprowadzić Rycerską do obmyślonego miejsca.
– Pewnie nie spodziewałaś się znajomego pyska? – spytała w międzyczasie łagodnie, z lekkim uśmiechem.
Rycerska Łuska
Nim jednak jej myśli zawędrowały za daleko, by wrócić, światło zatańczyło na alabastrowych łuskach. Kwiecie drgnęło. Łapy i łeb Jary podjęły inicjatywę, a złote spojrzenie Arel powędrowało za wiankiem – tonące jak owad w żywicy.
Głęboki oddech. Przestała być gotowa na to, o ile kiedykolwiek w ogóle była, ale dała z siebie wszystko, by odsunąć od siebie swoją płochą naturę. Kirim zresztą ochoczo w tym pomagał.
Po kolejnym wdechu jej pysk rozświetlił rosnący uśmiech – jak słońce wznoszące się powoli nad horyzont. Niósł ze sobą szczerość i prostą radość.
– Nie musisz przepraszać – odpowiedziała z nowo odnalezioną dozą lekkości; choć wypadałoby by przyznać, że słowa Rycerskiej przydały jej pewności siebie. Przetarła łapą trawę ożywioną boskim czarem w imitacji kroku. Pobłądziła spojrzeniem po horyzoncie. – Znam miejsce z przyjemnym widokiem na okolicę – dodała, w ramach propozycji przekrzywiając łeb. Gotowa była ruszyć i poprowadzić Rycerską do obmyślonego miejsca.
– Pewnie nie spodziewałaś się znajomego pyska? – spytała w międzyczasie łagodnie, z lekkim uśmiechem.
Rycerska Łuska
- 17 mar 2025, 15:28
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7189
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
W każdej chwili była gotowa pożałować swojej śmiałości, ale trzymała zdławiony oddech na wodzy; udawała, że nie zauważa własnego serca niecierpliwie czekającego, aż będzie po wszystkim. Ona była cierpliwa, nawet gdy Jara spuszczała wzrok i zbierała myśli. Zamierzała być cierpliwa nawet gdy jej płonna nadzieja zaczynała więdnąć.
To Kirim nie zamierzał czekać – kocur podszedł bliżej, by obwąchać palce górskiej smoczycy. Musnąć polikiem jej nadgarstek nalegającym, pewnym dotykiem. On swoje zdecydował. Nie przyjmował protestów.
Poprawiła niepewnie skrzydła. Dyskomfort powoli w niej wzbierał jak morski przypływ, gdy Jara wreszcie się odezwała. Uznanie – czy zabrzmiała tak pusto? Złamane szkło.
Złapała wzrok Rycerskiej, gdy tylko ta ośmieliła się spojrzeć. Jej złote ślepia były duże. Wypełniały się niepewnością. Myśli zaczynały drżeć w napięciu.
– Nie boję się krwi – przyznała szczerze – naiwnie, jesteś naiwna – po dwóch oddechach. Bała się, ale własnej. Nie cudzej. I nie na tyle. – Ale dlatego zostawiam wybór w twoich łapach – dodała ciszej; tym razem to ona spuściła łeb. Skupiła spojrzenie na Kirimie. Przygasła.
Rycerska Łuska
To Kirim nie zamierzał czekać – kocur podszedł bliżej, by obwąchać palce górskiej smoczycy. Musnąć polikiem jej nadgarstek nalegającym, pewnym dotykiem. On swoje zdecydował. Nie przyjmował protestów.
Poprawiła niepewnie skrzydła. Dyskomfort powoli w niej wzbierał jak morski przypływ, gdy Jara wreszcie się odezwała. Uznanie – czy zabrzmiała tak pusto? Złamane szkło.
Złapała wzrok Rycerskiej, gdy tylko ta ośmieliła się spojrzeć. Jej złote ślepia były duże. Wypełniały się niepewnością. Myśli zaczynały drżeć w napięciu.
– Nie boję się krwi – przyznała szczerze – naiwnie, jesteś naiwna – po dwóch oddechach. Bała się, ale własnej. Nie cudzej. I nie na tyle. – Ale dlatego zostawiam wybór w twoich łapach – dodała ciszej; tym razem to ona spuściła łeb. Skupiła spojrzenie na Kirimie. Przygasła.
Rycerska Łuska
- 02 mar 2025, 23:35
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7189
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Stała i szukała jakiejkolwiek odpowiedzi na pysku górskiej cierpliwie, choć jej ciało miało ochotę napiąć się jak cięciwa łuku – spodziewała się zdziwienia, ale to nie znaczyło, że była na nie w pełni gotowa. Ekspresja Jary tylko podkreślała śmiałość tego, czego się w tej chwili podejmowała. Pod wpływem chwili. Pod wpływem mglistego wrażenia, zagubionej myśli – i tyle. Czy tyle wystarczyło?
Bezgłośnie wypuściła oddech, gdy biała dłoń sięgnęła po wianek oferowany przez Kirima. Ale to nie był koniec – to był dopiero początek. Zupełnie nowy początek.
Znała znużenie, które dostrzegła w ślepiach Rycerskiej i znała tę nadzieję. Boleśnie. Może było w nich coś podobnego?
Wdech.
Ruchoma plama fioletowego koloru siłą rzeczy odciągnęła jej wzrok; zdezorientowana, skupiła się na samczyku, który wylądował na grzbiecie... Lamby, jak się okazywało. Jak widać zagranicznych znajomych z Jarą było więcej niż się spodziewała.
Uśmiech na jej pysku uformował się z zaskakującą swobodą – domysł młodzika był raczej urzekający niż krępujący. Nie była podlotkiem, żeby wstydzić się własnych intencji. Nawet jeśli ujęcie ich w tak bezpośredni sposób oferowało... dalsze, niepodejmowane jeszcze perspektywy.
– Dzień dobry – odpowiedziała mu ciepło. – Mam na imię Arel – dodała, skłaniając lekko łeb – i eskponując przy tym wianek upleciony przez Jarę, który owijał się wokół jej rogów. Wzięła głęboki, gruntujący oddech; na uderzenie serca przymknęła ślepia, by wreszcie wrócić nimi do swojej pierwszej rozmówczyni.
– Nie mam wielce górnolotnych powodów – przyznała szczerze. Jej uśmiech zmiękł. – Przykułaś moje spojrzenie i zajęłaś myśli. Więc chciałabym cię poznać – przyznała cicho, nie uciekając wzrokiem nawet wtedy, gdy czuła się przerażająco obnażona, a ciepło wezbrało pod jej futrem. Jak będzie mogła żyć dalej z tym, że to powiedziała?
Cóż. Okaże się.
Rycerska Łuska, Lamba, Mysz
Bezgłośnie wypuściła oddech, gdy biała dłoń sięgnęła po wianek oferowany przez Kirima. Ale to nie był koniec – to był dopiero początek. Zupełnie nowy początek.
Znała znużenie, które dostrzegła w ślepiach Rycerskiej i znała tę nadzieję. Boleśnie. Może było w nich coś podobnego?
Wdech.
Ruchoma plama fioletowego koloru siłą rzeczy odciągnęła jej wzrok; zdezorientowana, skupiła się na samczyku, który wylądował na grzbiecie... Lamby, jak się okazywało. Jak widać zagranicznych znajomych z Jarą było więcej niż się spodziewała.
Uśmiech na jej pysku uformował się z zaskakującą swobodą – domysł młodzika był raczej urzekający niż krępujący. Nie była podlotkiem, żeby wstydzić się własnych intencji. Nawet jeśli ujęcie ich w tak bezpośredni sposób oferowało... dalsze, niepodejmowane jeszcze perspektywy.
– Dzień dobry – odpowiedziała mu ciepło. – Mam na imię Arel – dodała, skłaniając lekko łeb – i eskponując przy tym wianek upleciony przez Jarę, który owijał się wokół jej rogów. Wzięła głęboki, gruntujący oddech; na uderzenie serca przymknęła ślepia, by wreszcie wrócić nimi do swojej pierwszej rozmówczyni.
– Nie mam wielce górnolotnych powodów – przyznała szczerze. Jej uśmiech zmiękł. – Przykułaś moje spojrzenie i zajęłaś myśli. Więc chciałabym cię poznać – przyznała cicho, nie uciekając wzrokiem nawet wtedy, gdy czuła się przerażająco obnażona, a ciepło wezbrało pod jej futrem. Jak będzie mogła żyć dalej z tym, że to powiedziała?
Cóż. Okaże się.
Rycerska Łuska, Lamba, Mysz
- 15 lut 2025, 19:57
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7189
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Przekrzywiła łeb na odpowiedź Mglistej. A jednak – nie były to pisklęce zaloty, na całe szczęście. Świadomość, że jej odmowa nie była czymś raniącym, przynosiła pewną ulgę. Nie lubiła być stawiana w takiej sytuacji.
– Zatem obyś znalazła coś interesującego – pożyczyła obcej, przyglądając się jej z zaciekawieniem. Zdobyła się na bezgłośny śmiech, gdy ta przemówiła o inicjatywie i zagubieniu; nie zamierzała zmieniać jej przekonań, choć pokręciła lekko łbem – jakby do siebie. Poradziłaby sobie bez mowy motywacyjnej, nie miała wątpliwości. Może wywerna uszczknęła odrobinę z tego balastu, jaki wisiał nad Arel, może; faktycznie. To mogła jej przyznać.
Wymieniła spojrzenie z Kirimiem, który już od długiej chwili spodziewał się jej planu. Kocurek utrzymał swoje błękitne ślepia na jej złotych przez kilka oddechów, po czym ruszył przez polanę ku swojemu celowi, cały czas niosąc ze sobą wianek upleciony przez Arel.
Czarodziejka w tym czasie podeszła do drzewa z nutą wahania. Przebiegła spojrzeniem po barwnych plecionkach. Były piękne, różnorodne – część niezbyt wprawna, a część niby efemeryczne dzieła sztuki. Każda przykuwała wzrok na swój sposób. Czuła się trochę głupio, próbując znaleźć wianek należący do bardzo konkretnej osoby... Ten. Skupiła się na splocie krwawników, złota i czerwieni. Uśmiechnęła się lekko – to były zaskakująco jej kolory.
Zsunęła wianek z gałęzi prosto na własne rogi. Poprawiła go łapą, by dobrze leżał i wzięła kilka głębokich oddechów, by oswoić się z własną butą. Nikt w końcu nie wyjaśnił – czy powinna założyć wianek od razu, czy przynieść go Rycerskiej? Wybrała tę pierwszą opcję, jako że wydawała się mieć więcej gracji... ceną większych implikacji. Jakoś to przełknie.
Dołączyła do Kirima kilka ogonów przed Lambą i Jarą. Przelała w swoją posturę wszystkie księżyce wyćwiczonej, prezentowalnej, acz niekrzykliwej elegancji, lecz wyraz jej pyska zdradzał obecność nerwów. Stanęła przed smoczycami; fioletowołuskiej skinęła łbem, ale szybko skupiła się na górskiej, ażeby nie pozostawiać żadnych wątpliwości co do swoich intencji (przez co też nie zauważyła aktualnego rozemocjonowania Lamby). Kirim stanął przed nią, praktycznie pod łapami Jary, oferując jej wianek upleciony przez Arel: długie łany traw przeplecone chabrami, mleczami, sosnowym igliwiem, a w całość powtykana czerwona materiałowa wstążka. Kocur spoglądał wyczekująco na smoczycę.
– Jara – zaczęła. – Em. Mam nadzieję, że nie pogardzisz dziś moim towarzystwem...? – Niepewnie, z nadzieją szukała odpowiedzi na pysku smukłej samicy, gdy jej żołądek supłał się w przygotowaniu na odmowę.
Triada Herezji, Lamba, Rycerska Łuska
– Zatem obyś znalazła coś interesującego – pożyczyła obcej, przyglądając się jej z zaciekawieniem. Zdobyła się na bezgłośny śmiech, gdy ta przemówiła o inicjatywie i zagubieniu; nie zamierzała zmieniać jej przekonań, choć pokręciła lekko łbem – jakby do siebie. Poradziłaby sobie bez mowy motywacyjnej, nie miała wątpliwości. Może wywerna uszczknęła odrobinę z tego balastu, jaki wisiał nad Arel, może; faktycznie. To mogła jej przyznać.
Wymieniła spojrzenie z Kirimiem, który już od długiej chwili spodziewał się jej planu. Kocurek utrzymał swoje błękitne ślepia na jej złotych przez kilka oddechów, po czym ruszył przez polanę ku swojemu celowi, cały czas niosąc ze sobą wianek upleciony przez Arel.
Czarodziejka w tym czasie podeszła do drzewa z nutą wahania. Przebiegła spojrzeniem po barwnych plecionkach. Były piękne, różnorodne – część niezbyt wprawna, a część niby efemeryczne dzieła sztuki. Każda przykuwała wzrok na swój sposób. Czuła się trochę głupio, próbując znaleźć wianek należący do bardzo konkretnej osoby... Ten. Skupiła się na splocie krwawników, złota i czerwieni. Uśmiechnęła się lekko – to były zaskakująco jej kolory.
Zsunęła wianek z gałęzi prosto na własne rogi. Poprawiła go łapą, by dobrze leżał i wzięła kilka głębokich oddechów, by oswoić się z własną butą. Nikt w końcu nie wyjaśnił – czy powinna założyć wianek od razu, czy przynieść go Rycerskiej? Wybrała tę pierwszą opcję, jako że wydawała się mieć więcej gracji... ceną większych implikacji. Jakoś to przełknie.
Dołączyła do Kirima kilka ogonów przed Lambą i Jarą. Przelała w swoją posturę wszystkie księżyce wyćwiczonej, prezentowalnej, acz niekrzykliwej elegancji, lecz wyraz jej pyska zdradzał obecność nerwów. Stanęła przed smoczycami; fioletowołuskiej skinęła łbem, ale szybko skupiła się na górskiej, ażeby nie pozostawiać żadnych wątpliwości co do swoich intencji (przez co też nie zauważyła aktualnego rozemocjonowania Lamby). Kirim stanął przed nią, praktycznie pod łapami Jary, oferując jej wianek upleciony przez Arel: długie łany traw przeplecone chabrami, mleczami, sosnowym igliwiem, a w całość powtykana czerwona materiałowa wstążka. Kocur spoglądał wyczekująco na smoczycę.
– Jara – zaczęła. – Em. Mam nadzieję, że nie pogardzisz dziś moim towarzystwem...? – Niepewnie, z nadzieją szukała odpowiedzi na pysku smukłej samicy, gdy jej żołądek supłał się w przygotowaniu na odmowę.
Triada Herezji, Lamba, Rycerska Łuska
- 15 lut 2025, 17:02
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7189
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Westchnęła; odłożyła plecionkę na trawę. Przytknęła pysk do szczytu łba towarzyszącego jej Kirima – nie odklejał się od niej, odkąd zadomowiła się z powrotem na Wolnych.
Nie musiała wieszać tego wianka. Nie było w tym nic złego, jeśli nie spróbuje swoich sił, tak naprawdę. Niewielki zamęt w jej łbie szybko opadał, oblewany falami spokoju kocura. Nie musiała być gotowa. Nie musiała zdawać się na los.
Jej wzrok przeskoczył po zebranych; nie zauważyła młodych spojrzeń, które kierowały się ku niej, jako że nie spodziewała się żadnej uwagi. Widziała za to Rytm, był też Połów, Inkluzje... kilka znanych jej smoków. I była Rycerska.
Znieruchomiała. To... nie był pysk, którego się spodziewała – nie zdążyła się jej nawet spytać, czy zostaje tutaj na stałe, czy próbuje znowu, czy też Posąg Aterala był dla niej tylko przystankiem na drodze dokądś. A jednak nadal tu była, w towarzystwie jakiejś podekscytowanej młódki.
Ich spojrzenia się zetknęły; odwzajemniła niemrowo skinienie łbem, ale gdy Jara uciekła wzrokiem, sama nie próbowała oderwać swojej uwagi. Też zamierzała pleść...? Nie pasowało to do stoickiego obrazu górskiej. Mimo to – a może właśnie przez to – nieśmiała myśl rozkwitała w jej łbie. Kirim oparł się ciepłem o jej ramię.
Smoki podchodziły kolejno do drzewa, a ona nadal męczyła swój niedokończony wieniec. Magia zawrzała delikatnie – wiedziała, że było już za późno, lecz donikąd się nie spieszyła. Wtedy padł na nią czyiś cień. Zaskoczona, odwróciła się ku postawnej wywernie.
Zmierzyła ją dużymi, badawczymi ślepiami, zupełnie nieprzygotowana na konfrontację... z kimkolwiek, tak naprawdę. A już z pewnością nie z podrostkiem, jakim niezaprzeczalnie była samica mimo swoich gabarytów.
Przełknęła ślinę. Wyciągnęła ostrożnie łapę po oferowany kwiat, lecz jej ekspresja spoważniała; wybrzmiała zaskakującym spokojem.
– Jeśli stoi za tym jakaś intencja – odezwała się miękko – to mogę cię poznać, mogę spędzić z tobą czas... ale nie dam ci swoich względów. – Wygięła wargi w niezauważalnym wręcz uśmiechu. Chwyciła łagodnie mak i wplotła go w wianek, kończąc kilkoma ruchami całą plecionkę – jeśli tylko wywerna nie wyraziła sprzeciwu wobec jej deklaracji.
Wstała z ziemi. Kirim czym prędzej wkroczył w okrąg wianka i chwycił go w pyszczek, łypiąc błękitnymi ślepiami na Mglistą. Otoczony kwieciem.
– Jeśli pozwolisz, jest smok, który przykuł moją uwagę. Nie chciałabym przegapić tej okazji. Ale wezwij mnie, jeśli chciałabyś się spotkać jeszcze raz. – Jej odrzucenie było łagodne; miękkie i sypkie jak śnieg po nocy mrozu, który wcale nie spieszył się z wżeraniem się w łuski czy futro zimnem. Nie miała powodu, by traktować młódkę szorstko.
Triada Herezji
Nie musiała wieszać tego wianka. Nie było w tym nic złego, jeśli nie spróbuje swoich sił, tak naprawdę. Niewielki zamęt w jej łbie szybko opadał, oblewany falami spokoju kocura. Nie musiała być gotowa. Nie musiała zdawać się na los.
Jej wzrok przeskoczył po zebranych; nie zauważyła młodych spojrzeń, które kierowały się ku niej, jako że nie spodziewała się żadnej uwagi. Widziała za to Rytm, był też Połów, Inkluzje... kilka znanych jej smoków. I była Rycerska.
Znieruchomiała. To... nie był pysk, którego się spodziewała – nie zdążyła się jej nawet spytać, czy zostaje tutaj na stałe, czy próbuje znowu, czy też Posąg Aterala był dla niej tylko przystankiem na drodze dokądś. A jednak nadal tu była, w towarzystwie jakiejś podekscytowanej młódki.
Ich spojrzenia się zetknęły; odwzajemniła niemrowo skinienie łbem, ale gdy Jara uciekła wzrokiem, sama nie próbowała oderwać swojej uwagi. Też zamierzała pleść...? Nie pasowało to do stoickiego obrazu górskiej. Mimo to – a może właśnie przez to – nieśmiała myśl rozkwitała w jej łbie. Kirim oparł się ciepłem o jej ramię.
Smoki podchodziły kolejno do drzewa, a ona nadal męczyła swój niedokończony wieniec. Magia zawrzała delikatnie – wiedziała, że było już za późno, lecz donikąd się nie spieszyła. Wtedy padł na nią czyiś cień. Zaskoczona, odwróciła się ku postawnej wywernie.
Zmierzyła ją dużymi, badawczymi ślepiami, zupełnie nieprzygotowana na konfrontację... z kimkolwiek, tak naprawdę. A już z pewnością nie z podrostkiem, jakim niezaprzeczalnie była samica mimo swoich gabarytów.
Przełknęła ślinę. Wyciągnęła ostrożnie łapę po oferowany kwiat, lecz jej ekspresja spoważniała; wybrzmiała zaskakującym spokojem.
– Jeśli stoi za tym jakaś intencja – odezwała się miękko – to mogę cię poznać, mogę spędzić z tobą czas... ale nie dam ci swoich względów. – Wygięła wargi w niezauważalnym wręcz uśmiechu. Chwyciła łagodnie mak i wplotła go w wianek, kończąc kilkoma ruchami całą plecionkę – jeśli tylko wywerna nie wyraziła sprzeciwu wobec jej deklaracji.
Wstała z ziemi. Kirim czym prędzej wkroczył w okrąg wianka i chwycił go w pyszczek, łypiąc błękitnymi ślepiami na Mglistą. Otoczony kwieciem.
– Jeśli pozwolisz, jest smok, który przykuł moją uwagę. Nie chciałabym przegapić tej okazji. Ale wezwij mnie, jeśli chciałabyś się spotkać jeszcze raz. – Jej odrzucenie było łagodne; miękkie i sypkie jak śnieg po nocy mrozu, który wcale nie spieszył się z wżeraniem się w łuski czy futro zimnem. Nie miała powodu, by traktować młódkę szorstko.
Triada Herezji
- 13 lut 2025, 18:24
- Forum: Zdarzenia
- Temat: Pole kwiatów na Skałach Pokoju
- Odpowiedzi: 148
- Odsłony: 7189
Pole kwiatów na Skałach Pokoju
Czuła opór przed wędrowaniem tam, gdzie wiódł ją Uessas – po zeszłorocznym... fiasku głupotą było nastawiać się na dobrą wolę boga miłości. Na spotkanie kogoś, przy kim poczuje się spokojnie.
Ale stare rany już się zasklepiły, a blizny przypominały o sobie tępym bólem już nie codziennie – trochę rzadziej. Gorzki Miód zaś wbrew wszystkiemu była istotą nadziei, nieważne jak nieśmiałej i chybotliwej. Dlatego zjawiła się na Skałach Pokoju z czerwonym szalem owiniętym wokół szyi i chłonęła spojrzeniem barwy magicznie rozkwitłych kwiatów i rozpostartej nad równiną wiśni. Przebiegła wzrokiem po niezbyt jeszcze licznych zebranych, zatopionych w pracy nad własnymi wiankami. Młodzi.
Z lekkim, przygaszonym uśmiechem skinęła łbem Yamiemu, otaczanemu przez smoki szukające pomocy i materiałów.
– Pięknie wyglądasz – skomentowała cicho strój syna, po czym skubnęła dla siebie kawał czerwonej wstążki i usunęła się na ubocze; zebrała kwiaty i zajęła się własnym dziełem. Przeplatała rzadkie mlecze z długimi kłosami trawy, pojedynczymi chabrami i długim, sosnowym igliwiem, a w całość wkręciła materiałową wstęgę. Jej palce pracowały powoli – z oporem. Nie czuła się gotowa podchodzić do drzewa i ofiarować mu swojego dzieła, więc – siedziała tak. Z niedokończonym wiankiem w palcach i rosnącą gulą w gardle.
Niebanalnie Kuszący
Ale stare rany już się zasklepiły, a blizny przypominały o sobie tępym bólem już nie codziennie – trochę rzadziej. Gorzki Miód zaś wbrew wszystkiemu była istotą nadziei, nieważne jak nieśmiałej i chybotliwej. Dlatego zjawiła się na Skałach Pokoju z czerwonym szalem owiniętym wokół szyi i chłonęła spojrzeniem barwy magicznie rozkwitłych kwiatów i rozpostartej nad równiną wiśni. Przebiegła wzrokiem po niezbyt jeszcze licznych zebranych, zatopionych w pracy nad własnymi wiankami. Młodzi.
Z lekkim, przygaszonym uśmiechem skinęła łbem Yamiemu, otaczanemu przez smoki szukające pomocy i materiałów.
– Pięknie wyglądasz – skomentowała cicho strój syna, po czym skubnęła dla siebie kawał czerwonej wstążki i usunęła się na ubocze; zebrała kwiaty i zajęła się własnym dziełem. Przeplatała rzadkie mlecze z długimi kłosami trawy, pojedynczymi chabrami i długim, sosnowym igliwiem, a w całość wkręciła materiałową wstęgę. Jej palce pracowały powoli – z oporem. Nie czuła się gotowa podchodzić do drzewa i ofiarować mu swojego dzieła, więc – siedziała tak. Z niedokończonym wiankiem w palcach i rosnącą gulą w gardle.
Niebanalnie Kuszący









